Sprzęt do biegania w górach zimą

Sprzęt do biegania w górach zimą

Moje początki biegania to była czysta amatorka. Na pierwsze bieganie wychodziłam w zwykłych „adidasach” na siłownię, bawełnianych spodniach dresowych i kurtce „na miasto”. Tak się złożyło, że pierwsze kroki biegowe w górach stawiałam w Tatrach i to było zimą. No i musiałam coś tam kupić, bo to było po trzech miesiącach biegania. Na wyjazd w góry zabrałam buty biegowe, ale były to letnie buty bez żadnego bieżnika, kurtkę rowerową i narciarską, rowerowy plecak i dokupiłam jeszcze do tego ocieplane biegowe legginsy.

Teraz to wygląda trochę inaczej. W ciągu kilku lat siłą rzeczy obrosłam we wszelkiego rodzaju sprzęt. Kupuję go głównie pod kątem zawodów, ale też bieganie w Tatrach, zwłaszcza w warunkach zimowych wymaga większego skupienia się na sprzęcie, niż to było jeszcze w nie tak odległych czasach, gdy biegałam głównie w Lasku Bielańskim lub nad Wisłą w Warszawie. W górach sprzęt odgrywa dość istotną rolę, od jego niezawodności (i umiejętności posługiwania się nim, ale to odrębny temat) zależy często nasze zdrowie i życie, a im bardziej profesjonalny i lżejszy, tym możemy poruszać się pewniej i szybciej.

Dostaję dużo pytań odnośnie sprzętu na górskie bieganie, a ponieważ mamy zimę (która podobno już się kończy, podobno, bo za oknem tego nie widzę ;)), to kwestia ubioru czy sprzętu odgrywa dużo większą rolę niż latem. Postanowiłam więc podzielić się moim doświadczeniem.

Mój spis dotyczy zimowych warunków i długich górskich wycieczek, a nie krótkich treningów w niższych partiach gór.

Co na stopy

ciepłe buty z dobrym bieżnikiem i goretexem: zaczynałam biegać po Tatrach zimą w zwykłych asfaltówkach, trzy lata później miałam już buty trailowe, ale na letnie warunki, były to m.in. Salomon Sense ultra SG, w których zamarzały mi stopy, czy Nike zoom Terra Kiger, które się strasznie ślizgały na lodzie. Zeszłą zimę przebiegałam w Adidas terrex boost z goretexem (recenzja tutaj).

stuptuty: rzadko je używałam, skutkiem czego często mam śnieg w butach, który przy dużych mrozach zamienia się w lód i mrozi stopy. Nie lubię stuptutów, ponieważ w trudnym terenie spadają z buta. Dlatego kupiłam buty z wbudowanym stuptutem. Jeśli natomiast jest mało śniegu lub biegacie po ubitym szlaku, stuptuty czy też wysokie buty nie są potrzebne.

raczki: zabieram do plecaka tylko wtedy, gdy jest mało śniegu, a na szlakach jest dużo lodu, bardzo pomagają na oblodzonych podejściach czy oblodzonych zbiegach.

raki: warto zabrać prawdziwe raki, nie po to, żeby w nich biegać (to jest nawet niewskazane), tylko móc przejść jakieś trudniejsze trawersy. Nikogo nie zachęcam do wybierania zimą szlaków, których nie znacie, które są zamknięte i nie przechodzone, gdzie zamiast wydeptanej ścieżki jest oblodzony stromy stok. Ale jeśli już idziecie w nieznany teren, to zabierzcie raki (i czekan, o czym niżej). Ja posiadam dość lekkie, aluminiowe Black Diamond.

ciepłe i długie skarpety: jeśli wybieracie się na dłuższą wycieczkę w góry i jest poniżej 0 stopni, to ciepłe i długie skarpety w połączeniu z zimowymi butami mogą uratować wam stopy (tak jest u mnie). Na długie wycieczki często też zakładam skarpety kompresyjne. A długie dlatego, żeby kostki czy achilles nie wystawały na mrozie.

W co się ubieram

ocieplane legginsy: to dla mnie podstawa, nie lubię gdy marznie mi tyłek, gdy temperatura zbliża się do 0 albo spada poniżej, zawsze zakładam ocieplane legginsy, a czasami jeszcze pod nie zakładam dodatkowe legginsy termoaktywne. Na duże mrozy dla kobiet świetnym rozwiązaniem jest dodatkowa biegowa spódniczka.

ciepłe spodnie wiatroodporne: gdy temperatury są bardzo niskie i wieje wiatr zakładam jeszcze cieplejsze spodnie biegowe z wiatroodpornymi elementami z przodu (chroniącymi uda przed wiatrem). Obecnie mam spodnie marki Dobsom, model Lima, wiatroszczelne z przodu, z dodatkowym ociepleniem na górze ud i oddychające z tyłu.

bluzka z długim rękawem: ciepła i termoaktywna, ewentualnie z domieszką wełny

bluza biegowa z kapturem: dla mnie kaptur (i czapki) to podstawa, ponieważ mam problemy z zatokami, ale są osoby, które biegają tylko w opasce na czoło i uszy. Osobiście uważam, że jednak warto chronić głowę i zatoki (nawet jeśli nie mamy z nimi problemu), przez głowę ucieka najwięcej ciepła, które jest nam potrzebne do ogrzania ciała.

kurtka wiatrówka: jeśli nie ma dużego mrozu i nie biorę goretexu.

lekka kurtka puchowa: biorę ją na każdą długą wycieczkę, wyżej niż w dolinkach, nawet gdy jest słoneczna pogoda i jest miarę ciepło (ok 0 stopni). Po pierwsze pogoda może się w każdej chwili załamać, mogę się zgubić i potrzebować wezwać TOPR i czekać na pomoc w miejscu, mogę nie zdążyć na busa i czekać w zimnie na okazję. Sytuacji, jakie mogą się zdarzyć jest cała masa, taka kurtka prawie nic nie waży, a może uratować mi zdrowie. Poza tym osoby, które mają 15% tkanki tłuszczowej lub mniej marzną dużo bardziej, a taka kurtka na wietrznej grani lub szczycie daje niesamowicie dużo ciepła.

kurtka z goretexem: zeszłej zimy takiej nie miałam i nie raz mnie przewiało do szpiku kości, gdy byłam cała przemoczona lub spocona. Zabieram ją zawsze gdy jest wietrzna pogoda, gdy jest bardzo zimno lub gdy wybieram się wysoko (podobnie jak puchówkę).

czapka: zawsze mam dodatkowe dwie czapki, żeby założyć suchą czapkę na zbieg. Gdy jest bardzo zimno (-15/20 stopni) zakładam dwie czapki, w tym jedną wełnianą. Czasami zamiast czapki zakładam opaskę, gdy jest dodatnia temperatura, słonecznie i bezwietrznie.

rękawiczki: wystarczą zwykłe cienkie biegowe rękawiczki (chyba że komuś bardzo marzną dłonie), jeśli wybieramy się w trudny teren, gdzie będzie trzeba używać rąk, np. będą łańcuchy, lepiej mieć w plecaku dodatkowe rękawiczki, cieplejsze, z grubszą, nieprzecieralną warstwą od spodu.

buff: używam tylko na szyję, nie uznaję zakrywania ust czy twarzy, wydychane powietrze zaraz zamarznie a my będziemy mieć na twarzy okład z lodu.

bieganie w Tatrach zimą. Białe Stawy, Tatry Słowackie

Białe Stawy, Tatry Słowackie

Pozostały sprzęt

czekan: gdy wybieram się na mało uczęszczane szczyty (w zestawie z rakami). Na biegowe wycieczki wystarczy lekki czekan turystyczny, ale żeby był przydatny, trzeba umieć go używać.

kije trekkingowe: doceniłam je dopiero zeszłego lata, jeśli macie mocne ramiona i plecy na pewno dodają mocy, w zimowych warunkach, w kopnym śniegu, czy na oblodzonych podejściach mogą dodatkowo pomóc. O treningu z kijami pisałam tutaj. Biegam ze składanymi kijami Mountan King Trail Blaze.

czołówka: do tej pory zabierałam tylko wtedy, gdy planowałam bardzo długą wycieczkę (o godz. 16 w grudniu w Tatrach już zachodzi słońce), ale przekonałam się, że warto mieć ją gdy wybieram się wysoko (podobnie jak puchówkę i goretex). W górach naprawdę wszystko może się zdarzyć i planowana 3-godzinna wycieczka może się zamienić w całodniową i konieczność wracania po zmroku.

folia NRC: powinno się ją mieć w plecaku biegowym przez cały rok. Niektóre plecaki są sprzedawane razem z NRC, znajduje się w specjalnej kieszonce i najlepiej jej nie wyjmować.

ubezpieczenie: jeśli dużo biegacie w górach warto posiadać całoroczne ubezpieczenie górskie obejmujące cały świat, zwłaszcza gdy wybieracie się w góry zagranicą lub w Polsce na szlaki graniczne, a jest takich bardzo dużo – w Tatrach, Karkonoszach, Beskidach czy Bieszczadach. Jeśli się zgubicie i będziecie musieli zejść np. na słowacką stronę ewentualna akcja ratunkowa może was dużo kosztować. Ja posiadam ubezpieczenie Alpenverein.

telefon z numerami ratunkowymi: gdy wybieracie się w rejony przygraniczne, np. w Tatry czy Karkonosze warto posiadać numery również zagranicznych służb ratunkowych.

zegarek z kompasem, GPS i wysokościomierzem: polecam ze względów bezpieczeństwa, umożliwienia nawigacji i podania współrzędnych własnego położenia.

dobra mapa: jeśli wybieracie się w góry za granicą, polecam mapę z nazwami oryginalnymi. Przykładowo w Tatrach Słowackich jest wiele różnic nazewniczych i mylących nazw – Lodowa Kopa to po słowacku Mały Lodowy Szczyt, a Mały Lodowy Szczyt to na Słowacji Szeroka Wieża, słowackie nazwy często niczym nie przypominają polskich, niemalże na każdej wycieczce na Słowację przekonuję się, że warto je znać. Kiedyś dogadałam się ze Słowakami tylko dlatego, że wiedziałam, że Rakuska Czuba to po słowacku Wielka Świstówka (Veľka Svišťovka). Chodzi o bezpieczeństwo i możliwość podania w ewentualnej akcji ratunkowej, czy w razie zgubienia się dokładnego położenia, ale też o komunikację na szlaku z innymi osobami.

plecak biegowy: żeby to wszystko pomieścić. Biegam w kamizelkach biegowych 5-cio lub 10-cio litrowych, w zależności od długości wycieczki i ilości sprzętu. Jeśli nie biorę raków i czekana spokojnie mieszczę się w 5-ciu litrach. W tym roku testuję nowe kamizelki biegowe marki CamelBak, wiosną pojawi się u mnie recenzja.

Odżywianie i nawadnianie

żele i batony: w takiej ilości, żeby starczyło mi na spożycie żela (batonu) co pół godziny i jeszcze, żeby został mi zapas. Biorę naprawdę dużo jedzenia. Zimą mamy dużo większy wydatek energetyczny, gdyż ciało musi się ogrzać, warunki są ekstremalne i to samo podejście zimą może kosztować was więcej wysiłku niż latem. Staram się mieć całe jedzenie ze sobą i być niezależną od schronisk (nawet jeśli takie mają być na trasie).

picie: woda z miodem i cytryną, izotonik, zawsze zabieram ciepłe, co najmniej 1 litr, ale na dłuższe wycieczki to zdecydowanie za mało. Ostatnio przez 8 godzin w górach wypiłam ok 2,5 litra (1,5 miałam ze sobą a 1 l ze schroniska). Zimą wcale nie potrzebujecie mniej wody niż latem i tak samo się odwadniacie. Oczywiście ilość jedzenia i picia zależy od tego, jak długą planujecie wycieczkę.

* * *

Bardzo dużo tego sprzętu, plecak faktycznie waży dużo, ale na szczęście z biegiem czasu staje się coraz lżejszy. Wszystko też zależy od tego, gdzie się wybieracie. Jeśli chcecie biegać tylko dolinkami, po wydeptanych szlakach, z przerwami w schroniskach, to wiele z tych rzeczy nie będzie potrzebne. Jednak na wycieczki w trudnym terenie, na przykład tatrzańskie szczyty i granie* – cały wymieniony powyżej sprzęt się przyda.

Chętnie też przeczytam, jakie są Wasze doświadczenia ze sprzętem w zimowych warunkach.

I na zakończenie. W górach zimą, gdy jest dużo śniegu, czas wycieczek trzeba mnożyć co najmniej razy 2 (w porównaniu do letnich warunków).

Powodzenia!

W kolejnym wpisie napiszę więcej o bezpieczeństwie i zimowych trasach w Polskich Tatrach, o co mnie często pytacie 🙂

Polecam również

bieganie w Tatrach zimą

* w taki teren powinni się wybierać tylko doświadczeni biegacze górscy przy założeniu, że są odpowiednie warunki, nie ma zagrożenia lawinowego i dużego oblodzenia.

Facebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmailFacebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

2 komentarze do "Sprzęt do biegania w górach zimą"

  • comment-avatar
    Łukasz
    1 lutego 2017 (21:17)
    Odpowiedz

    Widzę na zdjęciu plecak Compressport. Jak się sprawuje? Niedawno miałem zagwozdkę między nim a Salomonem. Ostatecznie padło na Salomona. Ale pytam z ciekawości o ten model.

    • comment-avatar
      biegamwgorach
      3 lutego 2017 (13:02)
      Odpowiedz

      hej, całkiem dobrze, choć nie jest rozciągliwy jak salomona, ma za do tużo małych przydatnych kieszonek 🙂


Masz coś do powiedzenia?

HTML jest dozwolony