GÓRY. Siła biegowa. Komfort zdobywania szczytów

Nic nie daje takiej przyjemności jak możliwość pokonywania szczytów z lekkością! Siła biegowa jest ważna w bieganiu po płaskim – wyrabia szybkość, ale w bieganiu po górach to absolutna podstawa, jeśli zależy Ci na wynikach w zawodach czy komforcie w pokonywaniu przewyższeń i wbieganiu na szczyty.

W kioskach najnowszy, wrześniowy numer GÓR, a w nim mój tekst na temat treningu – „Siła biegowa. Komfort zdobywania szczytów.” Przedstawiam kilka rodzajów treningu, zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych biegaczy, dla tych, którzy mieszkają w mieście i tych szczęściarzy, którzy mają góry pod nosem. Jeśli interesuje Cię temat techniki, to w numerze 2/2016 pisałam o technice podbiegów i zbiegów.

Zapraszam do kiosków i zachęcam do lektury!

GÓRY. Siła biegowa. Komfort zdobywania szczytów

 

Facebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmailFacebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

6 komentarzy do "GÓRY. Siła biegowa. Komfort zdobywania szczytów"

  • comment-avatar
    Jakub
    19 października 2016 (22:49)
    Odpowiedz

    Zawsze mnie zastanawia, jakim cudem biegacze górscy (mówie o takich kamienistych górach jak tatry) nie skręcają kostek? Sam biegam dużo, ale jednak po płaskim. W tatrach chodzę, a i tak kostki skręcam na zejściach. Może dlatego że podświadomie wykształciłem taką jakąś technikę, która minimalizuje mi tworzenie się odcisków, pęcherzy i odparzeń na zejściach…? Ale wniosek z tego mam taki, że do biegania (a gł zbiegania) po górach trzeba mieć stopy bez słabych punktów. Bez skłonności do odcisków, bez koślawych paluchów, bez poprzecznego płaskostopia… Mam rację? A może to jednak tylko kwestia techniki i sposobu stawiania stopy? Ja biegam ze śródstopia i sobie chwalę, ale odnoszę wrażenie że w górach to bardzo ułatwia skręcenia… Może tu trzeba by bardziej z pięty jednak, szczególnie gdy trasa w dół? Tak sobie gdybam…

    Sam bym chętnie pobiegał w takich tatrach. To absolutne katrharsis by było, gdzieś na 2tys, na lekko, droga mija piorunem, dystans i przewyższenia przestają być problemem, zasięg nagle gigantyczny… Tylko że kostki by mnie szybko pewnie uziemiły, nie mówiąc juz o tym, że biegnąc po nierównym trzeba cały czas wzrok mieć wbity w ziemię. I zero pożytku z widoków 😉 Gdyby nie spory plecak i sztywne buty chętnie biegłbym na wszystkich niskich podejściach, dolinach, asfaltach i innych dojazdówkach. Jaka oszczędność czasu…

    Pozdrawiam

    • comment-avatar
      biegamwgorach
      28 października 2016 (17:30)
      Odpowiedz

      hej, to kwestia techniki, mi się zgarza czasami podwichnąć kostkę i nawet o tym nie wiem, coś tam boli, ale przechodzi, ścięgna się wzmacniają od takiego biegania w różnorodnym terenie. Co do stóp to sama mam koślawe – halluxy, płaskostopie i jakoś mi to nie przeszkadza, w bieganiu po asfalcie bardziej przeszkadzało, bo krok jest powtarzalny.
      Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    Piotr Ranosz
    8 listopada 2016 (14:35)
    Odpowiedz

    Cześć. A miałaś jakieś dolegliwości z powodu płaskostopia i haluxów? Ja teraz walczę z różnymi bólami stopy. Boli nawet przy chodzeniu a zrobiłem już 4tyg przerwy od biegania. Też mam płaskostopie i haluxy.

    • comment-avatar
      biegamwgorach
      12 grudnia 2016 (14:45)
      Odpowiedz

      hej,
      takich bezpośrednich nie, tzn w trakcie biegania nic mnie nie boli. Ale oczywiście to się przekłada na technikię biegu i powstają różne kontuzje z tego powodu. Ja już miałam wiele, największa to zespół pasma biodrowo piszczelowego. Jeśli w stopach jest coś nie tak, to zawsze to się jakoś przekłada na całą sylwetkę.

  • comment-avatar
    Sylwia
    10 maja 2017 (08:22)
    Odpowiedz

    Mam pytanie odnosnie sprawdzonych miejsc do biegania i nocowania..z dziecmi..jednoczesnie treningi w budowaniu sily biegowej..moze jakies konkretne sprawdzone miejsca..jestesmy znad morza


Masz coś do powiedzenia?

HTML jest dozwolony