Orla Perć – BIEGAM W GÓRACH https://biegamwgorach.pl treningi w Tatrach, bieganie w górach i w terenie, biegi górskie, obozy biegowe w górach, Tue, 03 Jul 2018 10:53:21 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.6.4 Skyrunning: Tatry Wysokie w jeden dzień https://biegamwgorach.pl/skyrunning-tatry-wysokie-w-jeden-dzien/ https://biegamwgorach.pl/skyrunning-tatry-wysokie-w-jeden-dzien/#comments Tue, 03 Jul 2018 09:02:59 +0000 http://biegamwgorach.pl/?p=7390 Lubię bieganie po górach najbardziej za to, że w jeden dzień czy kilka godzin można zrobić trasę, na którą przeciętny turysta potrzebuje kilku dni. Dziś zabieram Was do Morskiego Oka, na Szpiglasowy Wierch, do Doliny Pięciu Stawów, Zawrat, Orlą Perć i do Doliny Gąsienicowej. Na koniec zbieg do Zakopanego, a zaczynamy w Palenicy!

Szczegóły trasy: Palenica Białczańska (985 m) – Schronisko Morskie Oko (1410) – Szpiglasowa Przełęcz (2110) – Szpiglasowy Wierch (2172) – Dolina Pięciu Stawów (1745) – Zawrat (2159) – Kozi Wierch (2291) – Skrajny i Pośredni Granat (2234) – Krzyżne (2112) – Czarny Staw Gąsienicowy (1622) – Murowaniec (1505) – Przełęcz Między Kopami (1499) – Kuźnice – Zakopane

33 km +2600 m link do trasy (mapa turystyczna), moja wycieczka tutaj (strava).

Pierwotny zamysł trasy to z Zawratu na Świnicę, ale niestety z powodu obrywu skalnego w maju, szlak został zamknięty do odwołania. Pomyślałam więc, czemu nie przez Orlą Perć? 🙂 I tak zrodził się pomysł tej hardcorowej trasy. Na szczęście w wielu miejscach można ją skrócić, jeśli opadniecie z sił albo pogoda się popsuje. Można od razu zbiec z Zawratu do Gąsienicowej albo wycofać się później na Orlej, o czym napiszę niżej.

Jeśli stacjonujecie w Zako, to logistyka jest bardzo prosta. Jedziecie spod Ronda Kuźnickiego autobusem za 10 zł i za 30 minut jesteście w Palenicy, a wracacie przez góry. Nic prostszego! Warto wybrać się bladym świtem, żeby nie biec do Moka slalomem między turystami albo poza weekendem. Na Orlej Perci też lepiej mieć mniejszy ruch.

Z Palenicy nad Morskie Oko

Wycieczka do Morskiego Oka jest dla niektórych sama w sobie wydarzeniem całodniowym, dla nas biegaczy to tylko rozgrzewka. Bardzo fajna rozgrzewka, bo przez 7,5 km można spokojnie biec asfaltem, bez przechodzenia do marszu.

Ruszamy z parkingu na Polanie Palenica na wysokości 985 m npm. Jeśli zaczęliście wcześnie rano, to rozkoszujecie się szeroką asfaltową drogą z widokami na Rysy, a jak zaspaliście, to musicie lawirować między turystami i fasiągami. Dla urozmaicenia lepiej biec skrótami, ścinającą asfalt skalną ścieżką. Schronisko przy Morskim Oku leży na wysokości 1405 m, co oznacza, że na 7,5-km odcinku jest tylko 430 metrów różnicy wzniesień. Szybki biegacz pokona go na spokojnie w czterdzieści parę minut.

Przed schroniskiem trasa odbija w prawo, żółtym szlakiem, ale warto podbiec jeszcze kawałeczek i zobaczyć to przecudne miejsce, najpiękniejsze jezioro w Polsce i największe w Tatrach.

Szpiglasowy Wierch, bieganie po górach, Tatry Wysokie, trasy biegowe w Tatrach

Szpiglasowy Wierch, Tatry Wysokie

Szpiglasowy Wierch

Szlak na Szpiglasową Przełęcz odbija jeszcze przed Morskim Okiem w prawo. Słusznie nazwany został Ceprostradą, bo ścieżka ułożona jest z niemal idealnie pasujących do siebie skalnych płyt. Jeśli macie siłę, to tak naprawdę da się wybiec tym szlakiem na samą przełęcz. Wolniejsi biegacze zapewne przejdą tu i ówdzie do szybkiego marszu. A warto zwolnić, bo szlak jest przepiękny! (zdjęcie na górze)

Najpierw biegniemy powyżej kotliny Morskiego Oka. Mamy zatem po naszej lewej piękne widoki na Morskie Oko, Czarny Staw pod Rysami i Rysy, a przed nami wyłania się iglica Mnicha. Początkowo widoki zasłaniają drzewa i krzewy bujnie tutaj rosnące, ale gdy już wybiegniecie ponad ich granicę, możecie do woli rozkoszować się widokami. Szlak prowadzi na próg Dolinki za Mnichem na wysokości 1790 m i tutaj kierujemy się w prawo, dalej żółtym. Przed tym progiem jest ostanie miejsce, gdzie można ze strumienia zaczerpnąć wody, następne będzie dopiero w Piątce. Pięknie widać stąd Dolinkę za Mnichem i szlak prowadzący na Wrota Chałubińskiego. Jak za mało Wam metrów, to można skoczyć Wrota (2022 m) i z powrotem.

Nasza trasa prowadzi dalej łagodnymi zakosami na zboczach Miedzianego. Gdy wybiegniemy wyżej widać już przełęcz i Szpiglasowy Wierch, a za Główną Granią Tatr wyłania się Lodowy Szczyt i Wysoka. Wybiegamy na szeroką Szpiglasową Przełęcz (2110 m), która oddziela Szpiglasowy Wierch od Miedzianego i od razu rzuca się w oczy przepiękny widok na Dolinę Pięciu Stawów i grań Kozich Wierchów. Jeśli biegliście spokojnym tempem, to znajdziecie się tutaj po około 2 godzinach od startu w Palenicy.

Na Szpiglasowy Wierch ścieżka prowadzi miejscami wąską granią i po stromszych skałkach. Na szczycie odsłaniają się kolejne piękne widoki – na słowacką część Tatr – Dolinę Ciemnosmreczyńską, Krywań i grań Hrubego Wierchu, w oddali widać Tatry Zachodnie.

Tą samą ścieżką wracamy na Szpiglasową Przełęcz i kierujemy się w dół do Doliny Pięciu Stawów.

Szpiglasowa Przełęcz, Tatry Wysokie, trasy biegowe w Tatrach

Zbieg ze Szpiglasowego Wierchu na Szpiglasową Przełęcz

Ze Szpiglasowej Przełęczy na Zawrat

Pierwsze kilkanaście metrów zejścia ubezpieczone jest łańcuchami, ale teren nie jest trudny i nie ma ekspozycji. Jest trudny do zbiegania, ale nie do zejścia. Oczywiście trudność mogą spowodować warunki, np. oblodzenie lub śnieg, który pojawił się tutaj na początku lata. Gdy już uporacie się z łańcuchami i ze skalnymi trudnościami, zbiegacie na piarżystą stromą ścieżkę, by niżej znowu znaleźć się na niemal idealnie ułożonym chodniku. Szpiglasowa Perć prowadzi nas na dno najpiękniejszej doliny w polskich Tatrach, Doliny Pięciu Stawów Polskich. Zbiegamy z cudnymi widokami na Czarny Staw Polski po lewej oraz Wielki i Przedni Staw po naszej prawej stronie. Na dnie doliny (1715 m) przekraczamy strumień płynący od Czarnego Stawu – można tutaj wreszcie nabrać na zapas wody i biegniemy dalej lekko pod górę do skrzyżowania szlaków (1745 m). Stąd można odbić w prawo do schroniska – ok. 2 km.

Nasza trasa prowadzi niebieskim szlakiem w lewo na Zawrat. Najpierw łagodnie pod górę, po prawej stronie mijamy Dolinkę Pustą i szlak na Kozią Przełęcz, później bardziej stromo podchodzimy pod zboczami Kołowej Czuby. Przed nami wyłania się Dolinka pod Kołem z Zadnim Stawem Polskim, Gładka Przełęcz i Walentkowa Grań. Pod samym Zawratem kamienisty szlak prowadzi zboczami Małego Koziego Wierchu. Siąpi tutaj malutkie źródełko i warto zebrać po kropelce z litr wody, bo będzie musiała nam wystarczyć na całą Orlą Perć! Wychodzimy na Zawrat (2159 m), wąską przełęcz, przypominającą skalne wrota, z której roztacza się przepiękny widok na Dolinę Gąsienicową.

Ze Szpiglasowej Przełęczy na Zawrat wytrenowany biegacz dobiegnie bez pośpiechu w około 45 minut.

Dolina Pięciu Stawów Polskich, podejście na Zawrat, Tatry Wysokie, trasy biegowe w Tatrach

Podejście na Zawrat z Doliny Pięciu Stawów Polskich

Orla Perć

To najtrudniejszy odcinek trasy, ale można go ominąć i zbiec od razu z Zawratu do Gąsienicowej. Tutaj trzeba być obeznanym z łańcuchami, pionowymi drabinkami, klamrami i ekspozycją. Sprawny biegacz bez lęku wysokości przejdzie Orlą w około dwie godziny. Ale nic na siłę. Jeśli nie czujecie takiego terenu, to po prostu pobiegnijcie w dół z Zawratu (ale uwaga, tutaj też jest stromo i są łańcuchy).

Orla Perć ma ok 4 km i 500 m podejść. Prowadzi częściowo granią, a głównie jej trawersami.

Przebieg Orlej Perci i możliwe wycofy – Zawrat 2159), granią na Mały Kozi Wierch (2228), obejście grani Zmarzłych Czub, Zmarzła Przełęcz (2126), trawers grani słynnej Zamarłej Turni, Kozia Przełęcz (2137 – możliwy wycof do Piątki albo do Gąsienicowej), Kozie Czuby (2266), Kozia Przełęcz Wyżnia (2240), Kozi Wierch (2291 – wycof do Piątki), trawers grani do Buczynowej Strażnicy (2245) na Przełączkę nad Buczynową Dolinką (2225 – za nią wycof do Gąsienicowej), trawers na Zadni Granat (2240 – wycof do Gąsienicowej), granią na Pośredni (2234) i Skrajny Granat (2225 – wycof do Gąsienicowej), trawers na Granacką Przełęcz (2145), Orla Baszta (2177), trawers Buczynowych Czub, Przełęcz Nowickiego (2105 – możliwy wycof poza szlakiem do Buczynowej Dolinki), obejście Wielkiej Buczynowej Turni, Mała Buczynowa Turnia (2177), łatwy trawers na Krzyżne (2112).

Powiązane wpisy:

Orla Perć kobiecy rekord przejścia

Orla Perć biegiem

Zbieg z Krzyżnego do Zakopanego

Wydaje się, że zbieg z Krzyżnego to będzie już pestka, ale nic bardziej mylnego. Niektórzy znają ten odcinek w wersji up z pewnego znanego biegu w Tatrach. Najpierw stromo i zakosami po nierównych skałach i piargach do Doliny Pańszczyca. Po drodze jeszcze parę mniejszych podbiegów i podejść. Wreszcie też można uzupełnić płyny, bo jest kilka strumieni i mały Czerwony Staw. Wąską i dość techniczną ścieżką docieramy w końcu do Schroniska Murowaniec. To pięknie usytuowane schronisko na Hali Gąsienicowej z licznymi ławeczkami i stoikami na zewnątrz, w ciepłe weekendy bywa bardzo zatłoczone. Można tutaj zjeść świetne naleśniki z malinami.

Jak już Wam się to ułoży, to trzeba jeszcze na chwilę spiąć pośladki. Mijamy schronisko od południowej strony i skalnym chodnikiem wybiegamy na Halę Gąsienicową, mijamy Betlejemkę i znowu podbiegamy szerokim szlakiem, zabezpieczonym w poprzek drewnianymi palami. Ciężko się tu podbiega, zwłaszcza po naleśnikach 😉 Ale w nagrodę za naszymi plecami roztacza się przepiękny widok na Dolinę Gąsienicową, dlatego warto się tutaj na chwilkę zatrzymać. Docieramy na najwyższy punkt szerokiej hali zwanej Królową Równią i dalej będzie już tylko w dół. Po nierównych kamieniach, przeskakując większe głazy, dobiegamy na Przełęcz między Kopami (1499 m). Dobrze jest znaleźć się tutaj wieczorem, bo czeka nas wtedy piękny zachód słońca z Giewontem w roli głównej.

Z przełęczy są do wyboru dwa warianty zbiegu – przez Boczań niebieskim szlakiem, albo przez Dolinę Jaworzynka – żółtym w lewo. Przez Boczań jest bardziej widokowo, jednak szlak przez Jaworzynkę jest nieco łatwiejszy technicznie, choć nie można powiedzieć, żeby to była wygodna ścieżka. Wąska ścieżka utkana jest skałkami, raz łagodniej, raz stromiej. Gdy wbiegniemy już do lasu, zamienia się w skalny, nierówny chodnik. Na dnie doliny, na pięknej Polanie Jaworzynka można wreszcie wyciągnąć nogi bez obawy o wywrotkę. Mijamy po prawej stronie szałasy i zanim wybiegniemy do Kuźnic na koniec jeszcze mały podbieg. Na 2-km zbiegu z Kuźnic do ronda można wreszcie rozwinąć nasze największe prędkości na prawie dokończonym, nowym deptaku.

A po odpoczynku i prysznicu możecie z czystym sumieniem wybrać się na wieczorne przejście Grani Krupówek 😉

Polecam również trasy:

Krzyżne, Tatry Wysokie, trasy biegowe w Tatrach

Krzyżne, Tatry Wysokie

]]>
https://biegamwgorach.pl/skyrunning-tatry-wysokie-w-jeden-dzien/feed/ 7
Orla Perć biegiem – film https://biegamwgorach.pl/orla-perc/ https://biegamwgorach.pl/orla-perc/#comments Wed, 04 Jan 2017 11:20:15 +0000 http://biegamwgorach.pl/?p=5711

Tak sobie biegaliśmy z Jurkiem w zeszłym roku. Przedstawiam filmik z mojego debiutu na Orlej Perci i zarazem kobiecego rekordu przejścia w czasie 1 godziny i 37 minut.

Jurek Krzemiński, który biegł za mną i zrobił to nagranie, był dla mnie prawdziwą inspiracją i motywacją do takich wyczynów. Mam nadzieję, że w tym roku uda się zrealizować coś równie fajnego. A muszę przyznać, że przebiegnięcie Orlej Perci było jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy, jakich dotąd doznałam w górach. Ten szlak i widoki nie mają sobie równych.

Relację z Orlej Perci biegiem możecie przeczytać tutaj.

O sprzęcie na tego typu bieganie pisałam tutaj.

Orla Perć. Kobiecy rekord przejścia

]]>
https://biegamwgorach.pl/orla-perc/feed/ 6
Sprzęt na Orlą Perć i podobne przejścia na szybko https://biegamwgorach.pl/sprzet-na-orla-perc-na-szybko/ https://biegamwgorach.pl/sprzet-na-orla-perc-na-szybko/#respond Tue, 04 Oct 2016 16:54:32 +0000 http://biegamwgorach.pl/?p=5648 Zalecany sprzęt do turystycznego przejścia Orlej Perci w warunkach letnich to kask, uprząż, lonża i rękawiczki. No i buty.

Wybrałam z tego tylko buty i rękawiczki. Kask ma sens, zwłaszcza, jeśli są tłumy i mogą spadać kamienie. Uprząż i lonża przy szybkim przejściu będą spowalniać, ale jeśli boisz się przepaści lub nie masz dużo doświadczenia w trudnym terenie, nawet się nie zastanawiaj.

Zrobiliśmy z Jurkiem Orlą 30 września 2016 roku, było ciepło, słońce, minimalny wiatr, sucha skała – bardzo dobre warunki, mieliśmy idealne okienko pogodowe, które trwało kilka dni. Opisany sprzęt dotyczy właśnie takich warunków. Rzeczy, o których piszę, z wyjątkiem rękawiczek i zegarka, dostałam od wymienionych firm.

Buty

Niektórzy mówią, że nie ma dobrych butów na skałę. To nieprawda. Można znaleźć na rynku lekkie buty biegowe z miękką podeszwą, zapewniającą czucie skały i dobrą mieszanką gumy, zapewniającą przyczepność.

Bieżnik powinien być jak najmniej agresywny, gęsty albo z dużymi klockami, taki jak w butach podejściowych (te jednak mają twardą podeszwę, co utrudnia czucie skały). Jeśli masz buty z agresywniejszym bieżnikiem mogą być dobre, jak są już mocno starte.

Na suchą skałę często sprawdzają się asfaltówki z niemal gładkim bieżnikiem, choć na mokrej już bywa gorzej, bo wtedy potrzebna jest przyczepna mieszanka gumowa (asfaltówki zazwyczaj mają mniej przyczepną, za to wolniej się zużywającą). Na Orlej Perci nawet w suche lato są miejsca od północnej strony, gdzie skała jest wilgotna, z tego względu nie polecam asfaltówek, tylko buty trailowe z bardziej przyczepną mieszkanką gumy.

U mnie najlepiej sprawdzają się buty z gumą Continental.

Orlą zrobiłam w Adidas Terrex Agravic. One mają akurat dość agresywny i niezbyt gęsty bieżnik (dzięki czemu sprawdzają się bardzo dobrze na błocie i miękkiej nawierzchni), ale dzięki świetnej gumie Continental i tak trzymają bardzo dobrze na skale.

Dobrze biega mi się po Tatrach również w Adidas Terrex Boost, tu bieżnik ma większe klocki niż w Terrex Agravic, a po ich starciu, trzymają na skale doskonale. Wadą jest to, że są dość ciężkie (mój rozmiar 40 2/3 waży ok. 320 gramów).

Orla Perć na szybko

Rękawiczki

Brak rękawiczek nie wchodzi w ogóle w grę. Na Orlej jest tyle żelastwa, że nie dasz rady szybko się przemieszczać bez użycia rąk. Dzięki rękawiczkom będziesz mógł szybko zjeżdżać na łańcuchach czy podciągać się. Czy będzie upał czy nie, polecam rękawiczki z całymi palcami. Przemieszczając się szybko na łańcuchach można uszkodzić sobie palce czy paznokcie. Spód rękawiczek powinien być wykonany z mocniejszego przyczepnego materiału. Dobre będą więc rękawiczki rowerowe lub wspinaczkowe. Grubość dobierz w zależności od pogody.

Ja biegłam w rękawiczkami rowerowymi z całymi palcami, kupionymi w Decathlonie za 39 zł.

Spodnie ¾ albo całe

Orla Perć do techniczny, skalny teren. Podobnie jak na wspinaczkę polecam przykrycie całych nóg, dzięki czemu unikniesz obtarć.

Biegłam w legginsach za kolano i opaskach na łydki Compressport. Raz pojechałam kolanem po skale i dzięki temu, że miałam je przykryte, skończyło się tylko na lekkim zadrapaniu.

Bluzka z długim rękawem

Jeśli wybierzesz bardzo wczesną lub późną porę, aby uniknąć tłumów, nie zdziw się, że mimo słońca nie będzie gorąco. To są wysokie góry a Orla Perć przebiega w większości na wysokości ponad 2000 m n.p.m., często wieje silny wiatr. Dlatego nawet latem przyda się długi rękaw albo lekka wiatrówka.

Biegłam w bluzce z długim rękawem, o 16:30 na Zawracie było słonecznie i dość ciepło, ale im później i w cieniu od północnej strony, robiło się chłodniej.

Orla Perć na szybko

Okulary

Orla Perć przebiega tak, że słońce raz świeci prosto w oczy, raz w plecy. Robiąc Orlą z samego rana lub późnym popołudniem promienie słońca będą padały bardziej poziomo i oślepiały. W technicznym terenie może to przeszkadzać, dlatego lepiej zabezpieczyć się przed słońcem.

Biegłam w okularach Titan marki Block.

Zegarek z GPS i kompas

Nie jest niezbędny, szlak został niedawno pięknie odmalowany, nawet jeśli będziesz tam pierwszy raz i będziesz się spieszył, jest mała szansa, że się zgubisz. Jeśli znasz poszczególne charakterystyczne punkty (Kozi Wierch, Zadni Granat), pozwoli Ci to w orientacji.

Biegam w zegarkiem Garmin fenix 3. Kiedyś miałam Suunto Ambit 2, ale za krótko trzymała bateria. Pokazał mi długość 4,8 km i 720 metrów przewyższenia. Orla ma według większości źródeł ok. 4,5 km i +1000 metrów, ale niektórzy podają też tyle, ile mój Garmin.

Linka do holowania

Niezbędny element, jeśli chcesz poruszać się szybko na stromych podejściach i przyasekurować na niebezpiecznych trawersach i graniach. Do tego potrzebujesz jeszcze zaufanego partnera, który będzie cię wciągał. Zadbaj o moc linki, żeby wytrzymała gdy zawiśniesz na niej zanim przyleci śmigłowiec. A na poważnie, jeśli masz lęk wysokości czy boisz się ekspozycji, najlepszym rozwiązaniem jest uprząż i lonża. Umożliwi ci to auto-asekurację z wykorzystaniem dostępnego żelastwa. 1/3 Orlej można przejść tak jak via ferratę.

Co jeść i pić

To są kwestie bardzo indywidualne. Ja na takie szybkie treningi nie zabieram kanapek, choć na długie wyrypy zdarza mi się to coraz częściej. W piątek przed startem z Zawratu bardzo dużo wypiłam, dlatego na całą Orlą starczyło mi tylko 0,3 lita izotoniku (używam Isostara).

Zjadłam 3 żele Squeezy (w tym dwa z kofeiną). Na zawodach jem jeden żel zwykle co pół godziny. Tutaj tempo było takie, jak na zawodach, a przejście Orlej Perci zajęło mi 1 godzinę i 37 minut.

Może cię zainteresować

Orla Perć na szybko

Zdjecia: Jacek Frąckowiak

]]>
https://biegamwgorach.pl/sprzet-na-orla-perc-na-szybko/feed/ 0
Debiut na Orlej. 1 godzina i 37 minut https://biegamwgorach.pl/debiut-na-orlej-1-godzina-37-minut/ https://biegamwgorach.pl/debiut-na-orlej-1-godzina-37-minut/#comments Mon, 03 Oct 2016 09:20:39 +0000 http://biegamwgorach.pl/?p=5603 Wypadło pod koniec września okienko pogodowe i w końcu musiałam się tam wybrać, a że ruszyliśmy o 16:30 z Zawratu, musieliśmy zdążyć przed zachodem słońca. Moje wrażenia w ekspresowym skrócie: zajebisty szlak, strasznie dużo żelastwa, bez rękawiczek ani rusz, poza samym szlakiem prawie nic nie pamiętam, pozostał w mojej głowie tylko piękny zachód słońca na Krzyżnem.

Skąd pomysł

Planowaliśmy coś zupełnie innego i dłuższego, ale że ostatnio jakoś mało biegam (od 1 do 30 września pykło 110 km na biegowo i jedna wycieczka wspinaczkowa), więcej choruję i odpoczywam i powoli wchodzę już w dłuższą fazę roztrenowania – stać mnie było tylko na coś krótszego. No i nie wypada mieszkać w Kościelisku ponad dwa lata, pisać bloga o bieganiu po Tatrach, a nie być na najtrudniejszym szlaku, prawda? A na poważnie, po prostu chciałam Orlą Perć przejść dla siebie, poza sezonem, żeby było bez tłumów i na szybko. I dopiero po dwóch latach biegania po Tatrach do tego dojrzałam.

Wyszła z tego genialna wycieczka

Ruszamy leniwie około godziny 12 z okolic stacji BP, ja, Jurek (czyli mój czołowy przyklaskiwacz, jakby ktoś nie wiedział, taką dostał ksywę od jednego z moich fanów) i Jacek (mój pierwszy fotograf – jeszcze nie dorobił się ksywy). Forka nie wzięliśmy, nie zmieścił się biedak do żadnego plecaka. Największy miał Jacek – wyładowany po brzegi obiektywami i statywami, Jurek miał mały biegowy, a ja, jako jedyna kobieta w towarzystwie szłam na „fast and light”. Forky musiał więc tym razem zostać i to na cały dzień. Pyknie Orlą innym razem.

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Do Murowańca wchodzimy w tempie emeryckim, co chwilę ziewam (coś mało snu ostatnio), Jurek jakiś podziębiony, a Jacek z najcięższym plecakiem ledwo człapie podpierając się kijkami. Dwa dni temu był pod Chłopkiem – ma za swoje. Pogoda bajka, jak latem, ale tłumów wielkich brak. W Murowańcu nawet bez problemu znajdujemy wolne ławki na zewnątrz. Jest dopiero 13.30, możemy więc rozsiąść się jak prawdziwi turyści, zjeść naleśniki, pierogi, powygrzewać na słońcu, nigdzie nam się przecież nie spieszy. W ogóle nie rozumiem tych wszystkich biegaczy, ciągle gdzieś gonią i nawet w schronisku szkoda im dłużej posiedzieć, żeby zjeść normalny obiad.

Gdy po godzinie lenistwa już prawie przysypiam, zapada jedyna słuszna decyzja, żeby ruszyć tyłki i wdrapać się na Zawrat. Około 14:40 wychodzimy spod Murowańca, znów leniwie, kręcąc filmiki i robiąc fotki docieramy do Zmarzłego Stawu. Tam Jacek zaczyna wdrapaczkę na Zadni Granat, by tam założyć stanowisko foto, a ja z Jurim wspinaczkę wzdłuż łańcuchów na Zawrat. Docieramy na spokojnie o 16.15.

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Zawrat. Start o 16.30

Na przełęczy ponad 20 osób i mam wielką nadzieję, że ten tłum nie ruszy na Orlą. Schodzą do Piątki, ufff, a w kierunku Krzyżnego tylko 4 osoby. Start planujemy na 16.30. Idealnie jak na szlak, który o wcześniejszej porze jest zatłoczony, a na łańcuchach, klamrach i drabinkach tworzą się zatory. Dobra godzina, żeby ruszyć na trasę, którą zaawansowany turysta robi średnio w 6 godzin. My mamy czas do zachodu słońca. Dwie godziny, akurat tyle, ile chciałabym złamać. Byłoby dobrze jak na debiut.

Juri jest tu ze mną po to, żeby po pierwsze – dotrzymywać mi towarzystwa (prawie cały czas przegadaliśmy), po drugie – pomagać w zorientowaniu się na szlaku (podobno jest fatalnie oznaczony), po trzecie – nagrywać mój niebywały wyczyn. (Choć z roli kamerzysty wykaraskał się dość szybko, na jego szczęście kamerka zawiesiła się przed Kozią Przełęczą). Plan jest prosty – ja biegnę pierwsza własnym tempem, Juri kręci i umila mi czas. Raz mnie wyprzedził, po czym zaraz zgubił szlak, więc zostaliśmy przy pierwotnej wersji. A w trakcie okazało się, że szlak jest świeżo odmalowany i nie mieliśmy większych problemów z orientacją.

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Jak to jest być w górach i nic nie pamiętać

Ruszamy dość szybko, od razu górna granica drugiego zakresu, no ale jest pod górę. I teraz najlepiej by było, gdybym zakończyła relację. Po prostu prawie nic nie pamiętam, żadnych widoków, cudnych miejsc ani mrożących krew w żyłach przepaści. Wiem, że w 1/3 przebiegliśmy przez Kozi Wierch, a mniej więcej w połowie minęliśmy Zadni Granat. Juri cały czas coś tam opowiadał, że tu na lewo południowa ściana Zmarłej Turni, a na prawo coś tam, ale nie miałam czasu na oglądanie widoków. Zapamiętałam tylko szlak. To prawda, dość techniczny, dużo stromych podejść z łańcuchami, dwa razy drabinki (raz zejście, raz podejście), ale nie robiło to na mnie większego wrażenia. Może mam spaczone podejście po KIMA, gdzie momentami naprawdę się bałam, a może tempo było za szybkie i nie było czasu na dywagacje, czy ta drabinka jest na pewno dobrze przymocowana i czy jak polecę, to zabiję się od razu, czy dopiero po 500 metrach. Wolałabym to drugie, zawsze marzyłam o lataniu.

Łańcuchy bardzo pomagają, można odciążyć nogi, silne ręce na takich szlakach to połowa sukcesu. Ja mam dość słabe, dlatego jeszcze dziś mnie bolą. Juri zna międzyczasy z własnego przejścia w 1 godzinę i 49 minut i co jakiś czas melduje mi, że jesteśmy dużo przed tym czasem, jaki mamy międzyczas i za ile będziemy na Krzyżnem. Genialna sprawa. Nie zastąpi najlepszego zegarka. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że jest wesoło, prawie cały czas gadamy, śmiejemy się i jaramy każdym zbiegiem. Fajna zabawa, nawet jeśli brzmi to brawurowo.

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Najbardziej boję się kolizji z turystami. Po obejrzeniu filmiku Piotra Łobodzińskiego (Orla w 1 godzinę i 16 minut) mam pewien niesmak, że tak może wyglądać starcie biegacz-turysta. Właśnie dlatego wybraliśmy tak późną porę, licząc, że nikt nie będzie porywał się na Orlą przed zmrokiem. Spotykamy w sumie tylko 13 osób. I są to bardzo przyjemne spotkania. Najpierw mijanka na łańcuchach na Honoratce. Udaje się sprawnie i bezproblemowo. Turyści są bardzo życzliwi, twierdzą, że widzą nas dzisiaj już drugi raz i pytają, która to runda. Dziś tylko jedna. A może w dwie strony to nie głupi pomysł? Głupi. Przylegają ładnie do skały trzymając się łańcucha, a ja wyprzedzam ich od zewnętrznej. Jest też chłopak na dole drabinki przed Kozią Przełęczą. Pytam, czy idzie do góry i czy byłby tak uprzejmy i mnie przepuścił, bo spieszę się na kolację. Ten zdziwiony, że przecież szlak jest jednokierunkowy. No tak, głupie pytanie, ale lepiej się upewnić. W dalszej części turyści są tak porozstawiani, że nie mamy żadnych problemów z wyprzedzaniem, zawsze życzliwi, pytają o jakieś czasy, odległości do jakiś punktów, etc. Juri ogarnia te wszystkie sprawy.

I tym sposobem, raz zdejmując okulary, raz zakładając, bo słońce raz świeci mi prosto w oczy, raz w plecy – chyba muszę jednak poznać topo tego szlaku – w dobrych humorach docieramy na Krzyżne. Przybijmy sobie piątki i gratulujemy. Jest pięknie! Słońce właśnie zachodzi za góry, niebo i stawy są czerwone. Nie robimy żadnego zdjęcia, bo nie mamy czym.  Robimy za to fotkę Słowakom, którzy właśnie po 7 godzinach dotarli tu ze Świnicy. Pojawia się też dwóch chłopaków, których niedawno wyprzedzaliśmy, wszyscy szczęśliwi i zachwyceni pięknem gór.

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Na tym nie koniec opowieści

Trzeba jeszcze znaleźć się na dole. Już prawie po ciemku, z jedną czołówką (to już standard, że mamy z Jurim zawsze tylko jedną czołówkę) schodzimy do Murowańca. Tak właśnie, schodzimy. Może coś czasem człapiemy, ale główne idziemy. I to może dzięki temu spotykamy na szlaku liska, stoi dwa metry od nas i najwyraźniej czegoś chce. Nic dla niego nie mamy. I bardzo dobrze. (Turysto pamiętaj, nigdy nie karm dzikich zwierząt ani nie zostawiaj resztek na szlaku). W Murowańcu jesteśmy późno, nie pamiętam już o której, może o 20? Tam już czeka szczęśliwy Jacek, że jesteśmy cali i że ten helikopter to nie leciał po nas. Zgaduje czas i oczywiście nie trafia. 2 godziny 5 minut, 1 godzina 55 minut, 2 godziny 10 minut. To już nie ma znaczenia. Zamawiamy wielkie żarcie. Jest naprawdę fajnie, siedzimy, jemy, śmiejemy się i opowiadamy. „No to wiesz Jacek, zaczęliśmy o 16.30…”

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Link na Stravie tutaj.

O tym, jaki zabrać sprzęt i jak przygotować się do takich przejść, przeczytacie w tym wpisie.

Filmik z Orlej Perci biegiem do obejrzenia tutaj.

***

Orla Perć to najtrudniejszy turystyczny znakowany szlak w Polsce. Przebiega w Tatrach Wysokich od Zaw­­ratu do przełęczy Krzyżne przez kilka szczytów, przełęczy i krótkich odcinków graniowych, w większości powyżej 2000 m n.p.m. Długość to ok. 4,5 km i 1000 m przewyższenia. Według przewodników zalecane wyposażenie turysty latem to: kask, uprząż, lonża i rękawiczki.

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut dscf1566 Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Debiut na Orlej Perci. 1 godzina 37 minut

Zdjęcia: Jacek Frąckowiak

]]>
https://biegamwgorach.pl/debiut-na-orlej-1-godzina-37-minut/feed/ 1