Porzuć schematy i działaj!

bieganie w Tatrach

Jestem osobą, która do wszystkiego musi dojść sama. Pochodzę z rodziny inżynierów, architektów i osób uzdolnionych artystycznie. Gdy powiedziałam, że chce zostać adwokatem, wszyscy pukali się w głowę. Bez kontaktów?

Po studiach, nie dość, że dostałam pracę w renomowanej kancelarii prawniczej, zdałam na wymarzoną aplikację, później zdałam egzamin adwokacki, to w między czasie udzielałam się w samorządzie, byłam przez dwie kadencje radną Sejmiku Województwa Mazowieckiego i doradcą prawnym Wojewody. Zapierdzielałam wtedy jak mały samochodzik. Wszystko, co osiągnęłam, zawdzięczam własnej ciężkiej pracy, wierze w sens tego, co robię i naiwnym myśleniu, że można robić dosłownie wszystko, jeśli tylko bardzo się chce.

Uwierzycie, że można osiągnąć wymarzone cele bardzo ciężką pracą, włożyć w coś mnóstwo energii i zaangażowania, a później tak po prostu z tego zrezygnować? Wyjechać z miasta, w którym 10 lat pracowało się na własne nazwisko, zejść z tych wszystkich „stołków”, tylko po to, żeby zrealizować jakieś mgliste marzenie?

Nie uwierzycie.

Jeśli myślicie schematami.

Wolność to samodzielność i decydowanie o własnym życiu bez żadnych ograniczeń. Dzisiaj robię to, jutro co innego. Jeśli wszystko zawdzięczam tylko sobie, a nie komuś, kto coś mi „załatwił”, to nie jestem wobec nikogo zobowiązana, żeby trwać przy tym czymś. Nie muszę spełniać niczyich oczekiwań. Sama wszystko kreuję.

Jaki ma to związek z bieganiem? Na tym polu jest podobnie. Nikt mnie nie promuje, nie należę do żadnego klubu, nie stoi za mną żadna wielka marka, przy której mogłabym poczuć się jak gwiazda, i wobec której mam zobowiązania by robić to czy tamto, tak, czy inaczej.

Marzenia, robienie tego, co kocham, dążenie do celu, ciężka praca i wiara, że to co robię, ma sens. To mi przyświeca. We wszystkim.

Pewnego dnia zaczęłam biegać w górach, coraz więcej i więcej. Kilka lat temu znane były w Polsce 3 górskie maratony i 3 biegi ultra. Nie było ani mody, ani klimatu, ani za dużo możliwości startowania w krótszych biegach, na których można by było zaczynać. Od razu trzeba było wskoczyć do głębokiej wody. Pobiegłam kilka maratonów górskich i pomyślałam, że przeprowadzę się do Zakopanego. To marzenie kiełkowało i kiełkowało. I jak wiecie, zrealizowałam je; w dwa tygodnie od podjęcia decyzji, nie znając tutaj nikogo.

Pod koniec 2015 roku wymyśliłam, że chciałabym pobiec w Skyrunning Extreme Series. Wysłałam wiadomość do International Skyrunning Federation (nie wiedziałam, do kogo trafi, może do sekretarki, która to oleje?), napisałam dwa zdania o sobie. Odpisał niejaki Marino Giacometti, że podeśle mi link do zapisów i prześle mojego maila do jakiejś bazy. Nie napisał już do mnie, a ja przegapiłam zapisy na Kima i Tromso (rozeszły się w 5 minut).

Czy mnie to zniechęciło? Byłam jeszcze bardziej zdeterminowana! Napisałam do organizatorów Kima. Przesłali mi formularz zapisów i kazali czekać. Po paru dniach dostaję maila: „Dear Skyrunner
Welcome to the Extreme Series! We’re pleased to confirm you a slot for the 2016 Kima Trophy.”

Ale to jeszcze nie wszystko, za parę dni na mojej skrzynce pojawia się: „Hi Olga,
The ISF have notified us that they have offered you a guaranteed place into the Salomon Glen Coe Skyline.”

Znacie to uczucie, gdy dochodzi się do czegoś własną pracą, samemu się kreuje, wymyśla jak, co i kiedy zrobić i to przynosi efekty? Na pewno, bo też macie takie doświadczenia! To rozpierające poczucie, że świat jest piękny, wolny, a ja mogę wszystko! Nie ma w nim żadnych intryg, konszachtów i rzucania kłód pod nogi.

Niestety są. Nie jestem aż tak naiwna. Ale mnie to nie dotyczy! Robię swoje, według własnych zasad i wartości.

PS. Dopiero pisząc ten tekst, sprawdziłam, kto odpisał na mojego maila w grudniu. Marino Giacometti to twórca skurunningu, założyciel i szef ISF. Może on mnie wtedy jednak wrzucił do tej bazy? 😉

Facebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmailFacebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

5 komentarzy do "Porzuć schematy i działaj!"

  • comment-avatar
    pawel
    3 marca 2016 (11:18)
    Odpowiedz

    hm. tak swobodnie to sobie można decydować jak się nie ma rodziny, dzieci, zobowiązań finansowych. Oczywiście utworzenie rodziny, manie dzieci, zaciąganie zobowiązań finansowych są też wolnymi decyzjami, niemniej często nie tak zupełnie wolnymi. jak się zakłada rodzinę to się stara o dzieci, jak się ma dzieci to trzeba gdzieś mieszkać itd. Pełna wolność jest dużym wyzwaniem i wspaniałą ideą. Ale największym wyzwaniem jest pogodzenie samorealizacji i wolności z odpowiedzialnością wobec ludzi którzy na ciebie liczą

    • comment-avatar
      biegamwgorach
      3 marca 2016 (11:42)
      Odpowiedz

      hej, samemu też trzeba gdzieś mieszkać, pracować i spłacać kredyty (ja mam dwa). Znam przykłady rodzin, które z miasta przeniosły się na wieś z gromadką dzieci, jeszcze bardziej skrajne przypadki niż ja 😉 nie wiem czemu panuje takie przekonanie, że praca, dzieci, kredyt to jakieś wielkie ograniczenie. Staram się przekazać, że właśnie tak nie jest! Znam przykłady ludzi podróżujących z dziećmi, sama kiedyś jeździłam z tatą na wyprawy rowerowe, taka realizował pasję i jeszcze wciągnął w to dzieci. Wolność jest w głowie 🙂

  • comment-avatar
    Emily
    3 marca 2016 (12:45)
    Odpowiedz

    Tak, to sprawa mentalna i myślę że zależy od charakteru. Jestem również osobą, która o wiele bardziej woli sama dochodzić do czegoś. Załatwiane po znajomości sprawy, zawsze pociągną za sobą zależność od osób trzecich, a to jest coś bardzo stresującego 🙂

  • comment-avatar
    Smiley Project
    3 marca 2016 (14:07)
    Odpowiedz

    Schematów może i nie łamię tak jak ty, ale też żyję po swojemu 😉

  • comment-avatar
    Kaśka - Poligon Domowy
    3 marca 2016 (22:00)
    Odpowiedz

    nic tylko pozazdrościć… ja też spełniam swoje małe marzenia… mniejsze od Twoich, ale każdy działa na własną miarę 🙂


Masz coś do powiedzenia?

HTML jest dozwolony