Po co tyle biegać – czyli trening uzupełniający

wspinanie w skałkach Jura

Ten rok będzie inny i już jest. Biegam mniej, mniej startuję – co pewnie zauważyliście, choć sezon się jeszcze w pełni nie zaczął. Mam w planie własny projekt w Tatrach (będę o tym pisać na początku lipca).

Zauważyłam, że dużo biegania prowadzi u mnie do przemęczenia i przetrenowania – jeszcze nie poznałam do końca przyczyny, może to wynik słabej regeneracji (o regeneracji pisałam tutaj), może zmiany klimatu i nie zaadaptowania się jeszcze do długiej zimy i górskich warunków, a może jakieś zmęczenie materiału. Stąd pomył, żeby trochę mniej biegać, a czas poświęcić na inne sporty – jaki będzie tego efekt – sama jestem ciekawa! Mniej biegać to znaczy u mnie nie 100 km tygodniowo, a może 60-70, przy czym 70 km w górach to jakieś 3-4 tysiące metrów w pionie, czyli czasowo tyle, co 100 km po płaskim.

Powoli przekonuję się też, że trening do górskiego ultra i skyrunning’u (a mam w tym roku w planie Puchar Świata Skyrunner Extreme) nie wymaga klepania kilometrów w tym samym tempie i tętnie, choć biegi ciągłe na progu mleczanowym dobrze mi robią i z tego typu treningu nie zamierzam rezygnować, może będę biegać tych treningów trochę mniej. W ekstremalnych biegach po górach liczy się przede wszystkim wytrzymałość, siła i umiejętność szybkiego poruszania się w trudnym terenie.

Rower

Wracam do tego co kiedyś bardzo lubiłam, przemierzałam kilometry po Europie z sakwami, jeździłam dużo na rowerze górskim – teraz będzie to szosa. Szybkie kilometry wokół Tatr, na Słowacji i na Podhalu – to mi się marzy. Wersja łączenia roweru i biegania – też mam takie pomysły 🙂

Jazda na rowerze to przede wszystkim budowanie ogólnej wytrzymałości tlenowej  – jeśli tylko wycieczki rowerowe trwają odpowiednio długo, czyli powyżej 3 godzin. Krótsza i spokojna jazda to raczej aktywna regeneracja. Natomiast jazda w terenie górskim (czy to na szosie czy na góralu) to budowanie siły mięśni nóg. Rower świetnie się też nadaje, gdy złapie nas jakaś kontuzja przeciążeniowa uniemożliwiająca bieganie.

Wielu biegaczy górskich i ultra stosuje trening rowerowy, choćby legendarny Anton Krupicka.

wspinanie w skałkach Jura

Wspinaczka

Odkąd przeprowadziłam się na Podhale i widzę Tatry z okna, chodzi mi to ciągle po głowie. Teraz wreszcie podjęłam decyzję i zrobiłam kurs wspinaczki skalnej. Nauczyłam przede wszystkim najważniejszych zasad asekuracji i ubezpieczania drogi, tak aby móc się wspinać samodzielnie. Kolejny krok to będzie wspinanie w Tatrach. Wspinaczka to świetny sposób spędzania czasu w górach, to konieczność zaufania partnerowi, od którego umiejętności zależy nasze życie, to praca zespołowa, a jednocześnie maksymalne skupienie na sobie i koncentracja. Wspaniała przygoda!

Wspinanie wbrew powszechnej opinii wcale nie bazuje na mocnej pracy ramion – wspinamy się przecież na nogach, to one wykonuję największą pracę i muszą być naprawę silne. Ramiona są ważne i powinny być mocne, ale ma to znaczenie dopiero przy trudnych drogach, powyżej 6. Ale i tak kluczowe są nogi. Poza tym bardzo ważna jest stabilizacja, czyli mocne mięśnie głębokie. Wspinaczka do doskonały trening uzupełniający i przede wszystkim świetna forma eksploracji gór. Zakochałam się w niej!

Wspinaczkę regularnie uprawiają takie gwiazdy ultra jak Nuria Picas, Emelie Forsberg, Kilian Jornet czy Anton Krupicka. Jasne, że nie porównuję się do nich i nie dorastam im do pięt, nie chcę też nikogo naśladować. Pokazuję tylko, że nie trzeba tylko i wyłącznie biegać, żeby biegać na świetnym poziomie.

Te zmiany nie wynikają z tego, że bieganie mi się nudzi – wręcz przeciwnie – kocham je! Ale czasami warto wyjść z tego biegowego światka i biegowego wariactwa i porobić coś zupełnie innego 🙂

Facebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmailFacebookgoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

2 komentarze do "Po co tyle biegać - czyli trening uzupełniający"

  • comment-avatar
    Piotr Ranosz
    30 maja 2016 (21:01)
    Odpowiedz

    Podpisuje się pod tym obiema rękami 😀 Uwielbiam jeździć na rowerze po górach. Pamiętam super wycieczkę dookoła Tatr 🙂 Wstyd się przyznać ile to lat temu było :/
    Do tego wszystkiego dodałbym jeszcze narty biegowe w zimie (o ile jest prawdziwa zima). Co prawda nigdy jeszcze nie miałem do czynienia z biegówkami ale myślę, że może to być doskonała alternatywa do biegania w zimie.


Masz coś do powiedzenia?

HTML jest dozwolony